Tegoroczna edycja festiwalu Creamfields za sprawą deszczu zmieniła się w wielkie bagno i kupę błota.
Kilka tysięcy uczestników zamiast się bawić tak jak w ubiegłych latach, brodziło i taplało się w błocie niczym na Przystanku Woodstock.
Trzecia wrocławska edycja imprezy odbyła się w sobotę na lotnisku w Szymanowie. Uczestniczyło w niej siedem tysięcy klubowiczów. Tegoroczna edycja nie będzie się jednak kojarzyła z muzyką i zabawą, ale z wielogodzinnym chodzeniem po kostki we wszechobecnym błocie i padającym non-stop deszczem.
Z powodu sporych opadów deszczy nie w ogóle nie odbyły się koncerty na scenie głównej.
Jak mówią organizatorzy, ze względów bezpieczeńśtwa sceny nie można było ustawić na tak grząskim gruncie ponieważ ustawienie tak ciężkiej sceny groziło zapadnięciem się jej. Duża wilgotność groziła też awarią sprzętu nagłośnieniowego oraz oświetlenia.
Nie wszyscy narzekali – złoty interes zrobili sprzedawcy kaloszy oraz plastikowych worków, które nawet po wygórowanych cenach, rozchodziły się jak świeże bułeczki. Na imprezie zarobili również mieszkańcy pobliskich wsi, którzy za dodatkową opłatą wyciągali traktorami samochody które utknęły w błocie.
Planujesz swoją pierwszą wizytę w saunie fińskiej? To doskonała decyzja dla Twojego zdrowia i samopoczucia!…
Gdy ceny nieruchomości w centrum Wrocławia osiągają pułapy nieosiągalne dla większości rodzin, coraz więcej kupujących…
Już po raz 26. odbędzie się Summer Guitar Festival – jedno z najważniejszych wydarzeń gitarowych…
Ból podeszwy stopy, który nie mija tygodniami, potrafi skutecznie utrudnić codzienne funkcjonowanie. Poranne wstawanie, spacer…
Organizacja festiwalu, koncertu stadionowego, zawodów sportowych czy targów plenerowych zawsze wiąże się z dużą odpowiedzialnością…
Są we Wrocławiu wydarzenia (takie jak Jazz nad Odrą), które wpisały się w krwiobieg miasta…